Jesteś tutaj: Strona Startowa
Absolwenci naszej szkoły
Absolwenci o swoich nauczycielach
Jak nazywaliśmy naszych nauczycieli?



Nauczycielskie pseudonimy, ksywy, przezwiska... Skąd się biorą? Dlaczego jedni je mają, a inni - nie? |
Jak świat światem, a szkoła szkołą, nauczyciele mieli, mają i mieć będą różnorakie pseudonimy, ksywy, przezwiska, czy też (słowo, które w ostatnich latach zrobiło zawrotną karierę) - nicki. Jest rzeczą absolutnie niewytłumaczalną, dlaczego jedni zostają przez społeczność uczniowską obdarzeni przydomkiem, inni zaś nie dostępują tego (wątpliwego w niektórych przypadkach) zaszczytu. Nie jest to zależne od osobowości, metod dydaktycznych, czy wychowawczych danego pedagoga, nie zależy także od stosunku emocjonalnego „rodziców chrzestnych" do nazwanej osoby. Ot, po prostu - albo się go dostanie, albo nie. |
Jako przykład braku reguł w tej materii niech posłuży postać prof. Teresy Paweli, wieloletniego i zasłużonego pedagoga naszej szkoły, wychowawcy, społecznika, niestrudzonego propagatora i opiekuna harcerstwa, osoby mającej „od zawsze" znakomity kontakt z młodzieżą i samej do tego grona duchem należącej. Wydawałoby się, że stanowi wprost wymarzony obiekt do „nadania" jakiegoś - bardziej, lub mniej celnego - miana. Tymczasem nic z tych rzeczy, podobnie zresztą jak w przypadku prof. Szymik, dyr. Borowca i wielu innych. Inaczej zgoła sprawa się ma z rodowodem nauczycielskich pseudonimów. W zdecydowanej większości ich pochodzenie jest łatwe do wytłumaczenia. Traktując rzecz z przymrużeniem oka, można tu wyróżnić trzy zasadnicze grupy: |
- "patronimiczną" - przydomki mające związek z nazwiskiem, bądź imieniem noszącego (Wierusz, Jasiu, Nikodem, Maks, Kopcia itp.), |
- „aparycyjną" - miana odnoszące się do wyglądu zewnętrznego, sylwetki, czy podobieństwa noszącego do znanej postaci (Łysy, Ponton, Babuszka, Rumcajs itp.) |
- „behawioralną" - określenia mające źródło w zachowaniu noszącego, jego sposobie bycia, bądź często powtarzanym słowie (Dziki, Generał, Owsik, Szewc, Tiszyna itp.). |
Osobne zjawisko stanowi tu postać i pseudonim prof. Marii Brzeżańskiej, mojej zacnej wychowawczyni. Zarówno jedno, jak i drugie wymyka się jednoznacznym ocenom. Sam przydomek "Erika" (spolszczony potem na „Eryka") i jego pochodzenie ginie niemalże w pomroce historii. Nie jest prawdą, jakoby wziął się od haupsturmführera SS Eriki ze „Stawki większej niż życie" chociażby z tej przyczyny, że istniał (przydomek) zanim serial ten, a wcześniej teatr, został wyemitowany na antenie TV. Poza tym, wśród sporej rzeszy postaci z owego widowiska żadnej „Eriki" się nie dopatrzyłem. |
Mój znakomity kolega, Henryk Cebulla uważa, że źródła pseuda "Erika" - było nie było najbardziej rozpoznawalnej marki "Energetyka-Elektronika" - należy szukać w pewnym, popularnym na początku lat 60. XX wieku słuchowisku radiowym, w którym występowała tajemnicza "Erika", mająca ścisły związek z niemieckim rewanżyzmem. |
Ja sam przez pewien czas sądziłem, iż Pani Maria zawdzięcza swój osobliwy, acz wdzięczny (mało kto wie, że "Erica" to, prócz imienia, łacińska nazwa wrzośca) przydomek niemieckiemu szpiegowi - agentce Erice Stumpf, jednej z pary głównych bohaterów kilkuodcinkowej sztuki „Pocztówka z Buenos Aires" nadawanej w Teatrze Sensacji TV bodaj w roku 1964. Jednak to także okazało się domniemaniem nieuprawnionym. |
Kiedy tak gubiliśmy się w domysłach co do proweniencji rzeczonego onimu, głos w sprawie zabrał Henryk Gurok (Vc 1967), oznajmiając, że "Erikę" wymyślił właśnie on, ponieważ sposób bycia Pani Marii kojarzył mu się z cechami jego ojca - Eryka, typowego macho. Mimo sporej dozy oryginalności stwierdzenia, nie wypada mu chyba nie wierzyć. |
Przedstawiony wykaz nauczycieli i ich pseudonimów jest oczywiście otwarty. Wszystkich, którzy potrafią doń coś konstruktywnego dodać, zapraszam do wspólnej zabawy przy jego uzupełnianiu. |
|
Jakie pseudonimy, ksywy i przezwiska mieli nasi nauczyciele możesz dowiedzieć się TUTAJ |
Komentarze obsługiwane przez CComment