• Janina Markiewicz

  • Jan Nafalski

  • Kazimierz Nikodemowicz

  • Maria Paczocha

  • Maksymilian Papiorek

Energetyk-Elektronik

To była szkoła, to były czasy!

Znajdź na naszej witrynie

Gościmy

Odwiedza nas 64 gości oraz 0 użytkowników.

Facebook
Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

W drugiej części reportażu ze spotkania u Czesława Walczaka pozwalam sobie przypomnieć (niektóre) teksty na nim zaprezentowane, w szczególności "Kurdesz Energetyczny", poświęcony wszystkim uczestnikom imprezy, listę obecności ze zdjęciami sprzed lat i tymi "aktualnymi", czyli sprzed lat dziesięciu, oraz refleksje po spotkaniu nadesłane przez jednego z zaproszonych gości.

KURDESZ ENERGETYCZNY 2008
czyli lista obecności:
CZESŁAW WALCZAK
5b 1970
Pijem twe zdrowie, nasz Czesławie drogi,
Dziękując, żeś nas zaprosił w swe progi,
Błysnąwszy przy tym wielu talentami,
Kurdesz, kurdesz, nad kurdeszami!
 
  TERESA PAWELA_NIGRIN
Nauczycielka - wychowawczyni
Lecz zanim trunek twarze rozweseli,
Wypijmy zdrowie Profesor Paweli,
Co przez lat tyle się męczyła z nami,
Kurdesz, kurdesz…
Następny toast wznieść się ja ośmielę:
Za wszystkich, którzy Profesor Pawelę
Znosili mężnie całymi latami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  KRYSTIAN CZERNY 5a 1961
Nauczyciel
Kielicha teraz wznieśmy podwójnego,
Pijąc za zdrowie Krystiana Czernego,
Choć nauczyciel, lecz z absolwentami, 
Kurdesz, kurdesz…
 
  ERNEST GIESA
5a 1965
A teraz pijmy za zdrowie Ernesta,
Co gryfny kolczyk w uchu mo za dwiesta
Lecz zamiast w chórze - ćwiczył ze sztangami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  JAN JENDRZEJ
5a 1965
Podporo chóru, w Twoje ręce, Janie, 
Coś przybył z dala tu dziś na spotkanie
Byś jako Tercjan dzwonił nam dzwonkami,
Kurdesz, kurdesz...
 
  TOMASZ KAWKA
5a 1965
Następna strofa wszystkich nas zaprasza
By spełnić toast za zdrowie Tomasza
Co ciągle sypiał z encyklopediami
Kurdesz, kurdesz…
 
  ZYGMUNT KRZYKOWSKI
5a 1965
Czas za Zygmunta zdrowie wypić do dna,
Jest co do tego kompanija zgodna,
Że wciąż wyrywa z butów pomysłami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  WIESŁAW LIPKA
5b 1970
Nikt się nie wzbrania – wszak to jasna sprawa
By wypić zdrowie zacnego Wiesława,
Co nas dokształca wciąż bytomianami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  EWA NAMYSŁ
5b 1970
Rzecz nie wymaga Namysłu dłuższego,
Za zdrowie Ewy wychylmy głębszego,
By dobrze czuła się pomiędzy nami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  JOLANTA PALUCH-GAJNIAK
5b 1970
Dobrze nam idzie – hej bracia birbanty!
Wychylmy toast za zdrowie Jolanty,
Co błyszczy zawsze pomiędzy Szprychami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  PIOTR POTYKA
5b 1970
Za zdrowie Piotra – naszego górnika
Na ścieżce życia niech się nie Potyka
I niech Barbórka darzy go względami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  KRZYSZTOF PUDŁOWSKI
5a 1966
A zaś w następnej tej piosneczki strofie
Twe zdrowie pijem, luby nasz Krzysztofie,
Pierwszy przy piwie między kibicami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  MARIAN STANIK
5b 1970
Spełnijmy toast za zdrowie Mariana,
Strzelać z karbidu zdradzi nam arkana,
Nojlepszy Stanik pomiyndzy chopami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  ZBIGNIEW SZUMSKI
5b 1970
Golnijmy dzielnie – choć się nie spodziewa -
Puchar za zdrowie kolegi Zbigniewa,
Główny wodzirej pomiędzy dziadkami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  TOMASZ ULFIK
5b 1970
A drugi Tomasz – pijmy jego zdrowie -
Znany klasowy porządny ścisłowiec,
Choć nie przyswoił pracy ze ściągami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  MIROSŁAWA WACH-RUTOWSKA
5b 1970
Wypijmy teraz zdrowie Mirosławy
Choć w Planetarium czekał klucz do sławy
To poszła jednak własnymi ścieżkami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  ZOFIA WOJDA-DRWAL
5b 1970
Wśród zebranego licznego pogłowia
Zdrowie szefowej ośrodka zdrowia,
Niech żyje Zosia między dyrektorami!
Kurdesz, kurdesz…
 
  JADWIGA WOJTASIK-SOJKA
5b 1970
Teraz dla śmichu pokażem na migi
Że pijem toast za zdrowie Jadwigi,
Co relaksuje się między kwiatkami.
Kurdesz, kurdesz…
 
  JAN WRONA
5b 1970
Wiwat Jan trzeci – chociaż nie Sobieski!
Co przywdział trykot czerwono-niebieski,
Reklama szkoły między piłkarzami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  KRZYSZTOF WOŹNIAK
5a 1975
A na sam koniec – fakt to oczywisty
Wypada wypić zdrowie gitarzysty
Jak ładnie zagrał – dajcie znać brawami,
Kurdesz, kurdesz, nad kurdeszami!
 
  Wychylmy toast - bo czas wciąż nam tyka,
Za lata złote dziś Energetyka,
Którego (prawie) wszyscyśmy uczniami,
Kurdesz, kurdesz…
 
  Za tych co poszli już niebiańską drogą,
I za tych co dziś z nami być nie mogą,
Za brać uczniowską z nauczycielami!
Kurdesz, kurdesz…
 
 TERESA - PIĘTA ACHILLESA 
 
Ostatki werwy przerwy i w holu gwar zanika
A w klasie Teresa zjawia się, bo już fizyka.
Włos blednie, mina rzednie i wisi groza niesa-
Mowita jak miecz Damoklesa, Teresa, Teresa.
Teresa, ach, Teresa, znowu mnie wpędzi w stresa,
Znów zada mi pytanie, bez odpowiedzi na nie.
Sympatii ukrywanej dowód wiem, że dostanę:
Pałę z prawa Archimedesa, Teresa, Teresa.
Choć straszy mnie optyka i dręczy dynamika
Choć jestem na fizykę chory, uczę się izochory.
Na czułość mię się zbiera, gdy zjawisko Dopplera
Skumałem wreszcie, choć już świta - może mnie spyta.
Teresa, ach Teresa…
Nikt pięknie tak jak ona z równaniem Clapeyrona
Na tablicy sobie nie poradzi i wyprowadzi.
Jej oczy rozbawione patrzą w moją stronę
Mrugają tak jak dochy promesa, Teresa, Teresa.
Teresa, ach Teresa…
Migają czasu szprychy - to cztery i pół dychy
Świadomość wciąż mi się zmieniała - Teresa została.
Wspomnieniem ciągle brykam, gdzie tamta jest fizyka
Że ze mną zagra na gitarze, po nocach marzę.
Teresa, ach Teresa…
 
 DYTYRAMB O KRYSTIANIE 
 
Jubileusz znów nadchodzi
A więc rzec o nim się godzi:
Z najwierniejszych uczniów wierny,
Nasz kolega - Krystian Czerny.
Gdy do naszej przyszedł szkoły
Wnet zaczęły się mozoły:
Zawziął chłopak się okropnie
I zdobywać zaczął stopnie.
Lepsze częściej, gorsze - z rzadka;
Przebrnął Kopcię, przebrnął Dziadka
I przedmiotów innych furę,
Wreszcie dzielnie zdał maturę.
Jak się potem okazało,
Że się w niej mu spodobało;
Nie chciał siedzieć w jakimś biurze,
Został w szkole więc na dłużej.
Uczył młodzież, wychowywał,
Sam ostrogi też zdobywał,
Taki w nim potencjał drzemał.
Któż pracowni z Czernym nie miał?
Choć się wciąż zmieniały klasy,
Wśród rozlicznej uczniów masy
Dzielnie Krystian wciąż pracował
Aż się srebrzyć jęła głowa;
Za maturą szły matury
I tak - do emerytury.
Choć z pracownią wyluzował,
Lecz bynajmniej nie spasował;
Widząc co się dzieje w świecie,
Zaczął grzebać w Internecie.
Doszedł, co się z czego bierze -
Znalazł hobby w komputerze.
Tak powstała nam witryna
I zyskała w nim - admina.
Dzięki temu każdy może,
O dowolnej zgoła porze,
Sprawdzić w czasie sekund pięciu
To co w czasie pięćdziesięciu
Lat się działo w naszej szkole!
Taką ważną pełni rolę
Dla nas Krystian – więc pozwolę
Sobie na forum zebrania
Złożyć mu podziękowania.
Niech się toast w niebo wzbije,
A nasz Krystian sto lat żyje!
Nim się skończy rymowanka
Taka oto zgadywanka:
Cni panowie, drogie panie,
Proste zadam Wam pytanie:
Co odróżnia nam Krystiana
Od szanującego się bociana?
Otóż Krystian – nie zgadniecie -
Do Egiptu lata w lecie.
 
   
  Ernest Giesa 5a 1965:
Refleksje po spotkaniu....
W piątek, 22.08 w moim rodzinnym mieście, od którego dzieli mnie obecnie 1000 km, odbyło się spotkanie absolwentów dwóch roczników naszego Technikum Energetycznego. Data i miejsce spotkania została ustalona na forum NK ponad miesiąc wcześniej. Było uroczo. Tematów do rozmów i wspomnień nie brakowało. Pojawiły się stare zdjęcia, również te, o istnieniu których nie miałem pojęcia. Naprawdę się wzruszyłem, a w noc poprzedzającą spotkanie, nie mogłem spać, tak byłem podekscytowany. Przyznam, że liczyłem na większą frekwencję kolegów z mego rocznika. Sądziłem, że pojawią się przynajmniej ci, którzy udzielają się na forum, są zalogowani na NK i mieszkają wciąż w rodzinnym mieście. Oni o spotkaniu raczej wiedzieli i większość deklarowało swoją obecność. Inni, nie zalogowani na NK też byli informowani o planowanym spotkaniu i niektórzy z nich też obiecywali się pojawić. Ale się nie pojawili. Wiedziałem, że raczej nie ma co liczyć na tych, którzy mieszkają w odległych regionach kraju, czy za granicą, chociaż każdy z nich ma tutaj wciąż kogoś bliskiego; rodziców, lub rodzinę, więc ewentualnie, jakby się bardzo chciało... Cały następny dzień próbowałem odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego było nas tak mało?
Doszedłem do wniosku, że przyczyn może być wiele.
Przede wszystkim nie każdy jest sentymentalny i nie każdy żyje wspomnieniami. Nie każdy, tak jak ja, z namaszczeniem co jakiś czas ogląda stare zdjęcia, kamufluje gdzieś po szufladach pamiątki z dawnych lat.
Większość towarzystwa dawno pozakładała rodziny, zmieniła środowisko, zintegrowała się z nowymi ludźmi, poznała nowych znajomych, przyjaciół, sąsiadów, z którymi obecnie utrzymuje kontakt, żyją dniem dzisiejszym i może mało obchodzi ich los ludzi, których dawno nie widzieli? Może nie mają ochoty ich sobie przypominać? Dochodzą problemy dnia codziennego, pogoń za pieniędzmi jednych, lub próby utrzymania się na wierzchu drugich.Człowiek dopiero z czasem dojrzewa, zaczyna postrzegać i doceniać znaczenie takich słów jak miłość, przyjaźń. Pewne wartości wcześniej niezauważalne, zaczynają być istotne. Doroślejemy, jesteśmy coraz to mądrzejsi, również życiowo. Dopiero kiedy na naszych skroniach pojawia się szron zaczynamy naprawdę rozumieć jak kruche jest życie, jak wątłe wspomnienia, jak beznadziejnie szybko czas ucieka raniąc co rusz nasze serca złymi wieściami o kolejnych odejściach naszych bliskich, znajomych, kolegów. Ponadto, jeśli ktoś źle się czuł w Technikum, uważał, że nie jest akceptowany, miał jakieś kompleksy i nie zalicza tego okresu do udanego w swoim życiu, nie ma też pozytywnych wspomnień, to też na takim spotkaniu się nie pojawi. Ale najistotniejszą, prawdopodobnie, przyczyną absencji na takich spotkaniach jest to, kim aktualnie jesteśmy i co w życiu osiągnęliśmy. Może są przyczyny mi nie znane, może zwyczajnie komuś się nie chce i tyle. Woli iść na ryby, czy gapić się w telewizor. Jego sprawa właściwie. Ale są też przyczyny, które jednym mogą wydać się zupełnie błahe, a dla innych są bardzo poważnym powodem do tego, by nie spotkać się z dawnymi kolegami. Mój znajomy ma kompleks na punkcie swojej dość poważnie zaawansowanej łysiny i przyznał mi się kiedyś, że nie pojechał na szkolne spotkanie, bo się wstydził pokazać w takiej fryzurze. A jest ustawiony, na stanowisku. Ktoś inny przytył i też uważa to za powód, by nie iść na takie spotkanie itp. Znam też z opowieści przypadki, kiedy zgody na takie spotkanie po latach nie dawali współmałżonkowie. Mojego dobrego kumpla żona nie puściła na zjazd klasowy obawiając się, że przerodzi się on w pijacką orgię, że być może pojawi się na takim spotkaniu jakaś stara miłość, więc nie ma mowy.
Przyczyn pewnie jest wiele i wszystkich nie sposób odgadnąć i wymienić. Ja cieszę się, że pojechałem na to spotkanie. Niewątpliwie uczestniczenie w tym niecodziennym spotkaniu było dla nas obecnych dużą przyjemnością i ważnym przeżyciem. Były chwile radości i wzruszeń. Była satysfakcja, że wszyscy umieliśmy się odnaleźć w naszym życiu. Pamięcią powracaliśmy do tych, którym nie dane było doczekać tego spotkania. Sercem byliśmy z tymi, którzy nie mogli pojawić się na naszym spotkaniu. Robiliśmy z myślą o Nich pamiątkowe zdjęcia, kolekcję adresów, telefonów, co ułatwi nam podtrzymanie kontaktów. Wspomnienia zawsze tkwią w nas, zwykle uśpione, ale w czasie takich spotkań są bardzo żywe. Ze wzruszeniem wspominaliśmy znajomych z lat szkolnych, z czasów młodości. Niestety wszystko kiedyś się kończy i nasze spotkanie rownież niepostrzeżenie dobiegło końca. Pożegnanie było bardzo wzruszające, ale wszyscy mamy nadzieje, ze nie było to nasze ostatnie spotkanie. Dziękuję serdecznie organizatorom tego spotkania jak również uczestnikom i do zobaczenia na kolejnym Spotkaniu. Może następnym razem będzie nas więcej? Może niektórzy potrzebują więcej czasu by dojrzeć do takiej decyzji, by zatęsknić? Wierzę, że będą kolejne spotkania, a frekwencja będzie dużo lepsza. Może za rok, dwa? Oby tylko zdążyć przed...
Ernest Giesa 
 
redakcja: Krzysztof Woźniak 
Powered by Bullraider.com