• To była szkoła, to były czasy!

  • To była szkoła, to były czasy!

  • To była szkoła, to były czasy!

  • To była szkoła, to były czasy!

  • To była szkoła, to były czasy!

Energetyk-Elektronik

To była szkoła, to były czasy!

Zamawianie biuletynu

Bieżące wiadomości

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

28 marca, w drugi dzień świąt wielkanocnych, odszedł od nas wielce ceniony i poważany, a przede wszystkim niezwykle lubiany, wieloletni nauczyciel Energetyka-Elektronika, w latach późniejszych aktywny członek Klubu Emerytów, Absolwentów i Sympatyków „Energetyk-Elektronik”, dr inż. Julian Szmit.

 

 

Absolwent Wydziału Elektrycznego Politechniki Śląskiej, zawodowo związany m.in. z Zakładami Konstrukcyjno-Doświadczalnymi Przemysłu Maszyn Elektrycznych „Komel”, Mikołowską Fabryką Transformatorów „”Mefta” oraz Fabryką Silników Elektrycznych Małej Mocy „Silma”. W latach 60. i 70. XX wieku był w Naszej Szkole wykładowcą przedmiotów zawodowych – w szczególności maszyn elektrycznych, które prócz Jego specjalności były także Jego pasją. 

 

Jedną z wielu zresztą, bowiem pan Julian był polihistorem, dysponował imponującą wiedzą z różnych dziedzin. Znakomicie orientował się w historii i literaturze, potrafił z pamięci recytować fragmenty wierszy klasyków polskich, był także znawcą i miłośnikiem muzyki klasycznej. Niebywale kontaktowy, sympatyczny i przyjacielski; dany Mu był także dar ciętej i błyskotliwej riposty. 

Był przy tym świetnym gawędziarzem i facecjonistą, miał również niezwykłe poczucie humoru. Najrozmaitsze anegdoty i sytuacje ze swego życia (i nie tylko) potrafił z właściwą sobie swadą i sporą dozą satyry przedstawić tak zajmująco i dowcipnie, że nie sposób było się nie zainteresować i nie uśmiechnąć. Jednym słowem Julian Szmit był w wysokim stopniu człowiekiem nietuzinkowym.

 

Miałem to szczęście najpierw zaliczać się do uczniów Pana Doktora, a potem, po latach cieszyć się Jego przyjaźnią. Jedno i drugie wspominam z niezwykłą serdecznością. Był moim najlepszym nauczycielem z kierunkowego przedmiotu zawodowego – maszyn elektrycznych. Potrafił świetnie przekazać swą rozległą wiedzę, będąc jednocześnie niebywale wymagającym nauczycielem. Dzięki Niemu moja politechniczna przygoda z tym przedmiotem była niemalże „powtórką z rozrywki”. Tak się złożyło, że dobrze zapamiętałem garść anegdotek związanych z Jego osobą podczas lekcji w naszej klasie. Po latach, przy okazji Jego jubileuszu przypomniałem Mu „jak to drzewiej bywało”, co wywołało u Juliana uśmiech i wzruszenie zarazem. Podobnie zresztą jak kilka wierszy, którymi starałem się uczcić Jubilata podczas spotkań u „Sedlaczka” i w Muzeum Chleba.

Doktor Szmit przegrał walkę z chorobą, na którą nie ma lekarstwa w bożych ogrodach. Zabrakło Go pośród nas i tej bolesnej wyrwy nie da się zapełnić. W jej pierwszą rocznicę Krystian Czerny (5a 1961) i Wiesław Wiech (5a 1976) odwiedzili grób naszego nieodżałowanego Kolegi i zapalili na nim symboliczny znicz.


Życzyłbym nam wszystkim, aby zapadły nam głęboko w myśl słowa wypowiedziane rok temu nad Jego urną:

„Żegnając się z Tobą zapewniamy, że nie zapomnimy, że masz miejsce, trwałe miejsce w naszych sercach i w naszej dobrej pamięci”.

 

Krzysztof Woźniak

 

 

 

Komentarze obsługiwane przez CComment