foto1
Spotkanie w Niemczech
foto1
Spotkanie w Niemczech
foto1
Wycieczka do Chin
foto1
Dubaj - Diabelski młyn
foto1
DeepSpot - Dubaj
Jako zarejestrowany na naszej stronie absolwentów, możesz tutaj założyć sobie bloga, rodzaj strony internetowej zawierającej odrębne, zazwyczaj uporządkowane chronologicznie wpisy. Zawierające osobiste przemyślenia, uwagi, spostrzeżenia, komentarze, rysunki, nagrania (audio i wideo) - przedstawiające w ten sposób światopogląd autora. Blogi mają też wiele innych zastosowań: mogą być używane jako wortale poświęcone określonej tematyce. Read More...

Zamawianie biuletynu

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 

zb logoKiedyś na łamach "Życia Bytomskiego" dyskutowałem pod artykułem Marcina Hałasia pt. "Niemcy odzyskują Oberschlesien". W pewnym momencie dyskusja skierowała się na naszą szkołę, za moją sprawą.
Tym razem nie będzie tutaj ilustracji, nie będzie wielu opisów, tylko przepisany tekst. Tym bardziej, że związany on jest z naszymi, szkolnymi dyskusjami na "NK", z którego to portalu teksty są już zlikwidowane.

J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 16:02

O światopoglądach:
Co jakiś czas słyszymy o końcu świata naszego, ostatnio w końcu ubiegłego roku.

Koniec świata

W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.
A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.

Czesław Miłosz

ILikeIDislike
5 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 16:44

NO I WIERSZ KRZYSIA

Na wazonie spoczął dziś mój wzrok wzruszony,
W nim pęk tataraku niegdyś zasuszony.
Oparł się niejednej w domu zawierusze;
Niby zwykłe zielsko - lecz przyznać się muszę,
Że tak wiele wspomnień w mej pamięci budzi,
Których czas nie zatrze ani nie wystudzi.
Na myśl mi przychodzą moje Żabie Doły,
Gdzie rad przybiegałem wracając ze szkoły
I spędzałem niemal każdą wolną chwilę
Gdzie uroczych kątów znajdowałem tyle,
Że nie sposób zliczyć. Kiedy zamknę oczy
Znów kochany pejzaż wkoło mnie otoczy:
To droga do Brzezin – tak mi dobrze znana,
Wiśniowymi drzewy pięknie wysadzana;
W słońcu tafle stawów błyszczą się w oddali
Gdzieśmy z kolegami latem się kąpali.
Tutaj był nasz mały rezerwat przyrody:
Jeszcze dzisiaj czuję chłodny dotyk wody
W której pływaliśmy, śmiejąc się wesoło.
Letni wietrzyk muskał nam rozgrzane czoło,
A nad nami błękit lipcowego nieba;
Czegóż nam do szczęścia więcej było trzeba?
Wokół tataraki, szumiące szuwary,
Hen zaś ciuchcia gwizdem i obłoczkiem pary
Wieczór nadchodzący oznajmiała wszędzie
I że pora do dom wracać nam już będzie.

ILikeIDislike
8 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 17:13

no i trochę szkolnych wspomnień, a jest ich ogrom - oto moje:

Rok 1960. W Technikum Energetycznym klasa na parterze, zaraz po lewej stronie, bezpośrednio za portiernią pierwsze drzwi. Oszołomieni, trochę zagubieni siedzimy w tej naszej klasie. Prawie czterdziestu! Młodych, bardzo młodych młodzieńców. Młodzieńców, czy dzieci, chłopaków. Bo byliśmy klasą wyłącznie męską. Poznaliśmy już Prof. Jasia Nafalskiego, ówczesnego zastępcę Dyrektora, który opowiedział nam o zadaniach, obowiązkach ucznia Technikum. Powiedział, że to inny, dojrzalszy etap naszej edukacji, przedstawił naszą wychowawczynię Panią Prof. Zaleską i wyszedł. Pani Profesor uraczyła nas wykładem, a raczej luźną rozmową o szkole, Jej doświadczeniach. Zwróciła uwagę na konieczność scementowania tego zlepka uczniów z różnych szkół, jednocześnie zapewniając, że staniemy się jednym ciałem, klasą 1a, szybciej niż myślimy. A Ona, na pewno nam w tym pomoże. Ukazała nam tyle ciepła, że poczuliśmy się dowartościowani, rozładowani, dumni! Dumni, że to właśnie my doznaliśmy zaszczytu być uczniami tej najlepszej w Bytomiu szkoły.
Rozluźnieni, bardziej ufni, podbudowani psychicznie poszliśmy na przerwę. Ale zaraz następna lekcja! Zdyscyplinowani siadamy w ławkach i wówczas zjawia się On.
Człowiek o niesamowitej ekspresji, wspaniałych wiadomościach, znawstwie, ba umiłowaniu swej profesji, świadom swych umiejętności, wyczucia.
Gdy spotkałeś Go na korytarzu szkolnym, nigdy nie powiedziałbyś, że z taką pasją, znawstwem przedmiotu no i tak ciekawie, zajmująco będzie opowiadał. Bo przecież czekałeś na Jego wykład. Nie miałeś cienia strachu przed sprawdzianami, klasówkami, odpowiedziami przez cały rok na Jego lekcjach.
Jak mogłeś nie znać odpowiedzi na Jego pytania? Przecież On tak ciekawie, zajmująco opowiadał. Na Jego lekcjach nie zdarzyło się, by musiał upominać, przywoływać nas, uczniów do porządku.
Tak ciekawie opowiadał!
Cdn.

ILikeIDislike
7 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 17:16

Prof. Maksymilian Papiorek! Malarz, doskonały znawca architektury, niesamowity mówca. W Jego ustach, te wszystkie zasady kompozycji, doboru barw, perspektywy, zasad malowania, rozpoznawania stylów architektonicznych były tak ciekawie, a jednocześnie dostępnie podawane! Każdy musiał zrozumieć. A jego ręka? Jak sprawnie, szybko wykonywała, szkice, rysunki na tablicy szkolnej. Z jaką lekkością kreślił je. Od razu poznałeś mistrza!
Jakie niesamowite, jak piękne szkice zostawały na tablicy po Jego wykładzie. Szkoda było nam ścierać je, by przygotować tablicę na następną lekcję.
A wprowadzał nas, laików w arkana tej niesamowitej dziedziny sztuki, rozsądnie, stopniowo. Zaczynał przecież od najprostszych form.
Pokazał nam co to takiego perspektywa, proporcja, gama barw.
Pamiętam, z jakim zaangażowaniem my dzieci wykonywaliśmy każdy swoje koło barw. Karton z naniesionymi kolejno, równo podzielonymi trzema barwami podstawowymi. I ta magia! Gdzie my jesteśmy. W Technikum Energetycznym, czy u mistrzów cyrkowych, którzy udostępniają nam rąbka tajemnicy tej ich fascynującej, tajemniczej magii. No, bo jak inaczej nazwiesz fakt, że z tych trzech, jakże przecież intensywnych kolorów, poprzez pomieszanie ich, wprowadzając w ruch obrotowy koło barw otrzymasz kolor biały. Fascynujące! Gdy masz te naście lat i poznajesz ten piękny, tajemniczy, nas otaczający, a jednak uroczy świat.
Który z nas byłby zainteresowany czymś innym, gdy jesteś świadkiem takich niesamowitych sytuacji, gdy poznajesz. Poznajesz piękno, barwy, harmonię!
Nie umiem sobie przypomnieć, by kiedyś ktokolwiek z nas na jego lekcjach przeszkadzał, by nie był zainteresowanym. Zresztą spróbowałbyś, to zostaniesz skarcony! Nie, nie przez Prof. Papiorka, ale przez kolegów, przez tych młodych ludzi żądnych wiedzy, zainteresowanych autentycznie wykładem. Bo przecież Jego wszystkie lekcje, to nie nauka, to wykład który powinniśmy pisać w tym wypadku przez duże W.
CDN

ILikeIDislike
9 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 17:18

Dyżurny zawsze zadbał, by przed rysunkiem odręcznym w klasie było wystarczająco dużo kredy, by tablica była starannie wytarta. Nie trzeba było nas zachęcać, byśmy zaraz po lekcji cichutko czekali na Profesora. Ożywialiśmy się, gdy do klasy wchodził ten o raczej drobnej budowy człowiek, ale nie mały! Przyzwoitego wzrostu, o nad wyraz wysokim czole i pogodnej twarzy. Brał do ręki kredę, drugą rękę wkładał do kieszeni spodni i rozpoczynał! On wiedział, że czekamy na jego wykłady. Znał swoją wartość. A umiał. Umiał przekazywać. Umiał zainteresować. Będę dalej twierdził, że był uczniem Prof. Zina, że później jeszcze, gdy nas uczył jeździł do Krakowa, by uczestniczyć w wykładach tego wówczas jeszcze nie znanego profesora, który dopiero później swym niezapomnianym cyklem telewizyjnym "Piórkiem i Węglem" zdobył ogólnopolską (i nie tylko) sławę.
Przecież Prof. Papiorek opowiadał, rysował w jego stylu! Sam nam opowiadał, że czasami wybiera się do Krakowa, by kontaktować się i posłuchać cyklu wykładów swego mistrza.
Po zakończeniu nauki tego przedmiotu, który moim zdaniem mógł jeszcze dalej być nauczany, każdy z nas odróżniał style architektoniczne, wiedział co to perspektywa, proporcja. Miał pojęcie o roli światła w malarstwie. Profesor wtrącał czasami komentarze na temat ówczesnej rzeczywistości politycznej. No, najbardziej zawsze obrywało się Trybunie Robotniczej, którą chyba szczególnie sobie upodobał.
Moim zdaniem tego typu wykładowców należy odpowiednio docenić. Bo Oni stanowią przecież o renomie, o wartości Naszej Szkoły.
A przykłady architektoniczne z naszego miasta. Jak umiał ukazać nam piękno naszego miasta. A Wiesław Lipka powinien zapytać Profesora i prosić o wyjaśnienie tych nurtujących go zagadek. Bo Profesor na pewno to wie.

ILikeIDislike
10 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 17:50

No i teraz Krzysiu o Nim

Maks, profesor - legenda, fenomenalny talent, artysta i inżynier zarazem. Pamiętam Go doskonale. Na samym początku naszej edukacji miałem o Nim całkowicie błędną opinię. Wydawał się niedostępny, surowy, poważny, wręcz odstręczający. Dopiero znacznie później okazało się, że to fantastyczny człowiek, obdarzony wielkim poczuciem humoru, umiejący się śmiać, zachwowujący zdrowy dystans również i do siebie. Mimo tego, że nie było mi dane mieć z Nim wykładów o architekturze, czy plastyce, a tylko (a może aż) rysunek techniczny i mechanikę, wyczuwało się w Nim na odległość dwie rzeczy: wielką fachowość i olbrzymi talent. Do legendy przeszły rysowane przez Niego odręcznie na tablicy okręgi, czy linie proste. Nigdy (czego nie potrafił nawet mój profesor zwyczajny z geometrii wykreślnej na Politechnice) nie używał cyrkla, ani linijki. Kiedy zobaczyłem po raz pierwszy u Wierusia w gabinecie portret Marii Curie-Skłodowskiej przez Niego malowany, to po prostu odjęło mi mowę. Wiele razy był jurorem najróżniejszych konkursów plastycznych organizowanych w Naszej Szkole.

Cdn

ILikeIDislike
7 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 17:52

Po dzisiejszy dzień tableau przez Niego malowane to istne dzieła sztuki, niedoścignione wzory, których żaden plastyk nie potrafił przebić.
Był wymagający, ale sprawiedliwy. Co tydzień musieliśmy wykonać jeden rysunek w tuszu w formacie A4, początkowo na bristolu, potem na kalce technicznej. A wtedy nie było żadnych rapidografów i innych ułatwiaczy, tylko pióra redis i grafiony! Do dziś pamiętam, jaką szerokość powinny mieć litery pisma technicznego, jak winna wyglądać tabelka (bardzo ważny element rysunku tech.), co to półwidok, półprzekrój, wyrwanie. Jak się powinno wymiarować, jak mają wyglądać strzałki, jakiej grubości linie stosować. Co to perspektywa aksonometryczna, co izometryczna, a co kawalerska. Dzięki swym nieprzeciętnym umiejętnościom nauczył nas tak wiele. Tak wiele dla wyobraźni technicznej robiły słynne srebrne modele, których miał w swej pracowni w Mechaniku całą kolekcję, a które musieliśmy rysować w minimalnej ilości rzutów.
Cdn

ILikeIDislike
5 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 17:55

A Jego obrazy malowane na ścianie! Starsi z naszych Kolegów na pewno pamiętają kapitalne malowidła jeszcze na ul. Dworcowej, a młodsi mogli podziwiać Jego kunszt w Technikum Mechanicznym, gdzie namalował historię rozwoju technik wydobycia węgla. Było to po prostu bajeczne!
Osobną kartę w życiu Profesora stanowił Klub EAiS. Tu powinna głos zabrać Pani Sochacka i w stosownej chwili zapewne to uczyni. Dość powiedzieć, że tak pięknie jak On narysował portrety naszych dyrektorów, to pewnie i sam Zin by nie potrafił. A ilustracje do tomików poezji! To też poezja tylko piórkiem malowana. Popularny “Maks” był bardzo dowcipny, miał też wielkie poczucie humoru. Dość powiedzieć, że na jednym z balów przebierańców organizowanych przez Klub przebrał się za cyrkowego klowna tak skutecznie, że nie poznał go nikt, nawet własna żona!
Dziękuję Ci Kochany Profesorze! Byłeś wielki, choć tak zwyczajny. Pozostaniesz w mej pamięci na zawsze.

ILikeIDislike
8 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 19:38

Powiem Wam jedno. W moim sercu mam mój Bytom, chyba zupełnie inny, niż Wy GO widzicie - mój Bytom. A patrząc w tej chwili na Wałęsę (w telewizji polskiej), człowieka ułomnego - żałuję, że dla takiego wariata On, mój kuzyn poświęcił swe idee, zdrowie, życie!!!
POLSKO TY MOJA!!!

ILikeIDislike
7 lubi
2 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 20:08

Jeszcze jedna refleksja z wielu naszych, powojennych Bytomian o naszym mieście, w chwili zetknięcia się po latach z teraźniejszością
JJ napisał:
Tak w ogóle trzeba by zastanowić się nad słowem GOSPODARZ.

Również “Gospodarz Miasta”.

Ale jedno jest pewne - przy jego wyborze trzeba dobrze się przypatrzeć kogo się wybiera!

Bo losy miasta i jego mieszkańców powinny być celem nadrzędnym każdego dobrego Prezydenta Miasta!

Pozdrawiam

Ernesta spostrzeżenia:
Czy my aby na pewno żyjemy w XXI wieku?
Bytomski dworzec,
Z zewnątrz nie wygląda wcale tak źle… Wchodzimy z Jankiem Jendrzejem do środka. Pajęczyny, odrapane ściany pokryte graffiti, przeciekający podczas ulewy dach. Każdego dnia przechodzi tędy kilkanaście tysięcy osób.
Boli mnie fakt, że niemal 80-letni dworzec stoi zdewastowany i zapomniany. Zapomniany i to przez właściciela, i przez władze samorządowe i przez media. A nie powinno tak być, ponieważ temu obiektowi miasto zawdzięcza dzisiejszą rangę ulicy Dworcowej, okazałe kamienice stojące przy niej oraz cudowną historię placu Kościuszki, przy którym niegdyś stały najpiękniejsze budynki w Bytomiu.
Niewielu zdaje sobie z tego sprawę, ale bytomski dworzec kolejowy to perełka. Jako jeden z czterech w Polsce posiada halę peronową, a przed laty kończył tu swój bieg najszybszy pociąg Niemiec - “Latający Ślązak”, który pokonywał drogę z Berlina do Bytomia w ciągu zaledwie 4 godzin i 25 minut (dziś pociągi Eurocity z Katowic pokonują tą trasę w ciągu 8 godzin). Niestety teraz ta perełka podupada…
Z czasem przykryła go obleśna kładka dla pieszych, którą spokojnie mogłoby zastąpić przejście podziemne, na które jest miejsce. Niestety nikt z dotychczas rządzących nie pomyślał o takiej możliwości, przez co zaledwie po kilku latach od remontu, znowu można sobie na niej skręcić kostkę.

Należny prezentować piękno naszego miasta ale również punktować wszystkie sprawy utrudniające odbiór tego uroku.

ILikeIDislike
16 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 20:24

Inne refleksje….
Mam pytanie, czy odnowa Muzeum Górnośląskiego w naszym mieście, wybitne dzieło funkcjonalistyczne, została zakończona?
Fundusze były niewystarczające, by budynkowi przywrócić wygląd z lat 30. XX wieku. Brzydkie, aluminiowe okna z pomarańczowymi szybami wciąż będą straszyć turystów odwiedzających nasze miasto. Muzeum Górnośląskie budowane było w latach 1929-31 w niemieckim wtedy Bytomiu. Powstał wówczas najnowocześniejszy gmach muzealny zaprojektowany przez Alberta Stütza.
Kolejny ważny obiekt funkcjonalistyczny w regionie i w mieście przeszedł byle jaki remont. Wspomnę tylko o fatalnej renowacji zakładu kąpielowego w Bytomiu pochodzącego z podobnego okresu.
Muzeum jak na te lata imponowało szeregiem nowinek technicznych. Sale wystawowe były doświetlone światłem dziennym, pomagał w tym przemyślany system świetlików. Światło od dachu docierało nawet do piwnic, przez pięć kondygnacji rozprowadzały je kominy wyłożone białymi kafelkami. Był też system nadciśnieniowego napowietrzania sal i magazynów.
Niestety, po wojnie muzeum zostało popsute kolejnymi remontami. Zamurowano świetliki, wymieniono okna w budynku wystawowym. Drewniane i pięciodzielne zostały zastąpione trójdzielnymi, aluminiowymi. Najgorsze były szyby - wstawiono bowiem pomarańczowe, które miały chronić zbiory przed promieniami UV, jednak przez to gmach z międzywojnia upodobnił się do biurowców z okresu PRL-u.
Niezrozumiałe dla mnie jest to: dlaczego służby konserwatorskie nie kwapią się wpisywać ich do rejestru zabytków? - obiekty te zasługują na ochronę - to wpis Ernesta.

ILikeIDislike
16 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 20:49

I znowu trochę sentymentu o belfrach
Krzysia refleksje...

Wielkąś nam uczyniła radość, rzec się tu nie boim,
Droga Pani Profesor tym zjawieniem swoim
Pełno nas, a jakoż pusto by tu było
Twą jedną osobą tak wiele przybyło.
Tyś do wszytkich mówiła, z wszytkimi śpiewała
Dla każdegoś zawżdy dobre słowo miała
Z Tobą niepodobna zbytnio się frasować
Ani też myśleniem zbytnim głowy psować
Tego, jak szczęsnemu nie wyrzekną słowa
Wdzięczniśmy losowi, że nam Cię darował.
Za wszytkie Twe trudy, za wszytkie staranie
Przyjm od nas, scholarów, cne podziękowanie.
Niechaj Ci nie zbraknie ni zdrowia ni wczasu
Życzym Ci tak pięknie jak Jan z Czarnolasu.

Krzysztof

NAUCZYCIELCE NASZEJ W DOWÓD WDZIĘCZNOŚCI!!

Oczywiście słowa te kierował Krzysiu do Pani Profesor Teresy Paweli, która chętnie zjawiała się na spotkaniach z byłymi uczniami po latach.

ILikeIDislike
5 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 20:59

MERKUJĄCY ŚLĄZOK NAPISOŁ:

Tożsamość to jest tymat kery zawsze bydzie budzioł emocje, i kożdy bydzie  mioł  swoje zdanie i po prowdzie kożdy bydzie mioł recht. Bo niy idzie narzucić tego kim sie ftoś czuje. Można pedzieć że ftoś sie urodzioł w Polsce, Niymcach, w Bytomiu abo we Katowicach, ale to wcale niy musi znaczyć że tyn ftoś bydzie sie z tym miyjscem identyfikowoł. Czasami może być wryncz przeciwnie, ftoś sie urodzi w Polsce ale godo że czuje sie Włochem bo akurat ta mentalność mu pasuje, widzi mu sie że sposób zachowania myślenia jest mu bliski. I nikt nie może pedzieć że jemu niy wolno tak czuć. Tak samo jest z naszom Ślonskościom. Som tacy kerzy od zawsze czuli sie silnie zwionzani z tym miejscem kerzy niy pedzom o sobie inakszyj niż Ślonzok, niy Polok, niy Niymiec ino Ślonzok, zresztom przy ostatnim spisie to najlepiyj wyszło. Ale bydom i tacy kerzy pedzom że oni som Polokami abo Niymcami bo takie jest ich pochodzynie, a mała ojczyzna, hajmat to dla nich pojyncia abstrakcyjne. I jakich argumentów użyć coby ich przekonać że, jest inakszyj, czy wogóle momy do tego prawo coby komuś coś narzucać. Przeca najważniyjsze po prowdzie niy jest to jak o sobie godomy, z jakom grupom sie identyfikujemy ale to, kim my tak richtig som, jakimi som my ludźmi.

ILikeIDislike
10 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 21:09

Terozki jada sie pflyjgować do Hiszpanii. A wom, pierony trocha tyj naszej prowdy napisza potym. Terozki PYRSK - byda tam 10 tydni! No i zaś łobejrza przepiykny klasztor… Valdemose, przeca tyż Szopyna klawiyery - bo tam som dwa - Sand boła jedna... Pyrsk!

ILikeIDislike
5 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 21:46

Dla szkolnych przyjaciół nie będzie nikt stary,
Bo dawnych trzymamy się dat;
I tylko tu można przesuwać zegary
Na przykład o czterdzieści lat.
Znów sprężysty masz krok
I sokoli wręcz wzrok
A nad czołem znów czerni się lok…

-to słowa Krzysia

ILikeIDislike
6 lubi
0 nie lubi
J.Jendrzej
napisał
21.05.2013
o 22:18

Miejsce, które chyba lepiej znam niż Bytom, miejsce mych przygód i doznań,
miejsce rozkoszy duchowych i przepięknych jaskiń,
miejsce..

“Jestem w Palmie, między palmami, cedrami, kaktusami, oliwkami, pomarańczami, cytrynami, aloesami, figami, granatami, itd. (...) Niebo jak turkus, morze jak lazur, góra jak szmaragd, powietrze jak w niebie. W dzień słońce, wszyscy letnio chodzą, i gorąco; w nocy gitary i śpiewy po całych godzinach. Balkony ogromne z winogronami nad głową; mauretańskie mury. Wszystko ku Afryce, tak jak i miasto patrzy. Słowem, przecudne życie.”

Fragment listu F. Chopina
do J. Fontanny z dnia
15.11.1838 r.

A ja tam będę długo tuż, tuż...

ILikeIDislike
5 lubi
0 nie lubi
Adrian
napisał
18.06.2013
o 13:40

Histe(o)rycy, typu wesoły Romek, Lolek itp. Gdzie wasz hałas i oburzenie na temat wyświetlanego w telewizji publicznej miniserialu “Nasze matki, nasi ojcowie”?

ILikeIDislike
7 lubi
3 nie lubi
Wesoły Romek
napisał
18.06.2013
o 20:24

a czego można spodziewać się po telewizji państwowej kraju, którym rządzi facio z dziadkiem w niemieckiej armii? Przecież nie chwalenia AK czy NSZ. A jakie jest zdanie histe(o)ryka Adriana na ten temat?

ILikeIDislike
4 lubi
11 nie lubi
Szalony Antoni
napisał
19.06.2013
o 12:59

Wesoły Romek wolałby pewnie żeby w TVP znowu rządził niejaki Farfał, który zawsze zamawiał 5 piw naraz.

ILikeIDislike
6 lubi
2 nie lubi
Adrian
napisał
19.06.2013
o 13:48

AK kojarzę, pewnie chodzi o Afrika Korps. Mój dziadek, również podróżował biurem podróży Luftwaffe Reisen (Polska, Kreta, Rosja-Stalingrad, Francja). Drugi dziadek brał udział w Powstaniu Śląskim walcząc o Polskę na tych ziemiach. Potem uciekł do Polski, do Chorzowa, wojnę spędził na przymusowych robotach… Co ja myślę? Niewiele, proszę tylko o szanowanie Ślązaków, Bytomian została nas garstka. I insynuacje, że Ślązacy to patologia są nieuzasadnione i nie na miejscu. Nie jestem wzorem do naśladowania ale zapytam. Słyszał ktoś o polskim porządku? Bo ja tylko o niemieckim.

ILikeIDislike
18 lubi
5 nie lubi
Wesoły Romek
napisał
19.06.2013
o 19:49

Polski porządek to II RP. I raz jeszcze proszę, nie udawaj że nie rozumiesz tego co piszę o autochtonach. Bo nie jest tak, jakobym obrażał czy insynuował. Obrażani tutaj są tylko i wyłącznie ci, którzy w wyniku II wojny światowej zostali - prawdziwie - wypędzeni z polskich ziem. I nie ma mojej zgody na insynuowanie jakoby przekleństwem miasta byli “przyjezdni”. Chcecie szacunku? Wykazujcie go sami. Tyle i tylko tyle.

ILikeIDislike
8 lubi
13 nie lubi
WR PS
napisał
19.06.2013
o 19:50

a ten “niemiecki porządek” szczególnie widać było w Auschwitz, Birkenau, na Majdanku, Pawiaku…...

ILikeIDislike
9 lubi
25 nie lubi
J Jendrzej
napisał
20.06.2013
o 11:54

Nikogo nie obrażam - pisze Wesoły Romek. No cóż, to musimy określić nowe granice gdzie kończy się dyskusja, a gdzie zaczyna obrażanie.
Pewnie gdy dyskutują Ślązacy tą granicą trzeba będzie przesunąć w drugą stronę.
Nie zabierałbym głosu na posty Wesołego Romka, gdyby nie wypowiedzi, że obrażani są tylko ci, którzy w wyniku drugiej wojny światowej zostali wypędzeni.
To proszę poczytać do tyłu swe własne posty - panie Romku, może jednak zmieni pan zdanie?

Moim zdaniem wzajemne obrażanie się nie ma sensu!
Trzeba patrzeć w przyszłość!
Tylko jak tu patrzeć w przyszłość, kiedy następne pustostany z wielu przyczyn walą się w coraz szybszym tempie.
Wytykając, że ludzie rządzący Bytomiem od 70 lat doprowadzili go do obecnego stanu jest przestępstwem, lub czymś niezgodnym z prawdą?
To zburzcie do cholery te pustostany, postawcie skwery!
Bo ciągle czytać, że ta lub inna kamienica się zawaliła dla Bytomianina nie jest przyjemne!
Gospodarować przecie trzeba umieć!
A Druga Rzeczpospolita… była przykładem porządku wszędzie, ale nie na terenach pozaborczych Rosji. I pan o tym dobrze wie!
Nawyki porządku wypracowuje się przez lata…
Bo porządek to wieloznaczne słowo, odnoszące się do wielu działań, ale zaczyna się zawsze od schludności własnej osoby!
Jak możemy mówić o porządku w Bytomiu, gdy domy się ciągle walą?

ILikeIDislike
41 lubi
2 nie lubi

 

Acha - wnioski wysnuwajcie sami....

 

No, i z tamtych czasów refleksje Krzysztofa, po naszym spotkaniu u Czesława Walczaka:

DYTYRAMB O KRYSTIANIE 
 
Jubileusz znów nadchodzi
A więc rzec o nim się godzi:
Z najwierniejszych uczniów wierny,
Nasz kolega - Krystian Czerny.
Gdy do naszej przyszedł szkoły
Wnet zaczęły się mozoły:
Zawziął chłopak się okropnie
I zdobywać zaczął stopnie.
Lepsze częściej, gorsze - z rzadka;
Przebrnął Kopcię, przebrnął Dziadka
I przedmiotów innych furę,
Wreszcie dzielnie zdał maturę.
Jak się potem okazało,
Że się w niej mu spodobało;
Nie chciał siedzieć w jakimś biurze,
Został w szkole więc na dłużej.
Uczył młodzież, wychowywał,
Sam ostrogi też zdobywał,
Taki w nim potencjał drzemał.
Któż pracowni z Czernym nie miał?
Choć się wciąż zmieniały klasy,
Wśród rozlicznej uczniów masy
Dzielnie Krystian wciąż pracował
Aż się srebrzyć jęła głowa;
Za maturą szły matury
I tak - do emerytury.
Choć z pracownią wyluzował,
Lecz bynajmniej nie spasował;
Widząc co się dzieje w świecie,
Zaczął grzebać w Internecie.
Doszedł, co się z czego bierze -
Znalazł hobby w komputerze.
Tak powstała nam witryna
I zyskała w nim - admina.
Dzięki temu każdy może,
O dowolnej zgoła porze,
Sprawdzić w czasie sekund pięciu
To co w czasie pięćdziesięciu
Lat się działo w naszej szkole!
Taką ważną pełni rolę
Dla nas Krystian – więc pozwolę
Sobie na forum zebrania
Złożyć mu podziękowania.
Niech się toast w niebo wzbije,
A nasz Krystian sto lat żyje!
Nim się skończy rymowanka
Taka oto zgadywanka:
Cni panowie, drogie panie,
Proste zadam Wam pytanie:
Co odróżnia nam Krystiana
Od szanującego się bociana?
Otóż Krystian – nie zgadniecie -
Do Egiptu lata w lecie.
 

Komentarze obsługiwane przez CComment