• To była szkoła, to były czasy!

  • To była szkoła, to były czasy!

  • To była szkoła, to były czasy!

  • To była szkoła, to były czasy!

  • To była szkoła, to były czasy!

Energetyk-Elektronik

To była szkoła, to były czasy!

Znajdź na naszej witrynie

Gościmy

Odwiedza nas 94 gości oraz 0 użytkowników.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

internet 04Prezentowane wspomnienia zostały napisane i przesłane autorom Monografii Naszej Szkoły wydanej z okazji 50-lecia naszej szkoły, a więc 18 lat temu.

Pani Kopeć, polonistka zwana Kopećką. Braliśmy Chłopów Reymonta. Kopećka pyta się pierwszego — czytałeś Chłopów? — naturalnie. Którą porą zaczynają się Chłopi? Po krótkim namyśle odpowiada pierwszy — wiosną. Siadaj — dwója. Kopećka pyta się drugiego, odpowiada — latem (jak nie wiosna, to na pewno lato — myśli). Znowu dwója.

Trzeci — ten typuje jesień. Teraz następuje pytanie: co robią chłopi w jesieni? Przy tym pytaniu musiał spasować. W międzyczasie zwracam się do Waltera: Walter ty jesteś ze wsi, co robicie na jesieni. No ja... wykopki i tak dalej. Ale to mi też nie pomogło — też dostałem dwóję. Raz Kopećka kazała mi referować z Pana Tadeusza. Jak zacząłem, że Tadeusz godoł do Zosieńki, to Kopećka mi przerwała i powiedziała... ja ci zaroz pogodom.

Nauczyciel rosyjskiego Ignac (nazwiska nie pamiętam) kazał nam się nauczyć wierszy. Już w pociągu z Gliwic do Bytomia Smółka się trząsł, bo się nie nauczył. Nie ma problemu, Ciebie wywoła to ja będę za ciebie recytował. I rzeczywiście nr 43 trafiło na Smółkę. Więc wstałem wyrecytowałem wiersz no i Smółka dostał 5. Tylko pech chciał, że następny był 40 — czyli ja. Ale z kolei Idzik zareagował błyskawicznie i wyrobił 5 i dla mnie. Jak ktoś wiersza się nie nauczył, to wyzywał go sierotami po Hitlerze, że języka przodującego narodu świata nie chcecie się uczyć, niemieckiego to byście się uczyli! Na to Paweł R.: język wroga trzeba znać.

Elektronika u Orzechowskiego (palił zawsze amerykańskie papierosy). Lekcja. Naturalnie się nie przygotowałem. Pech chciał zostałem zapytany. Dwója. Druga lekcja — ja naturalnie znowu się nie przygotowałem bo byłem... już pytany poprzednio i znowu dwója. Przy trzeciej dwói — zaczął mi grozić: rodzice muszą przyjść do szkoły, ciebie wyrzucimy ze szkoły. Na czwartą lekcję przygotowałem się perfekcyjnie, nawet po drodze na szynol (Bytomianie będą wiedzieli, gdzie to jest) gdzie mieliśmy WW (wychowanie wojskowe) wkuwaliśmy z Kołodziejczykiem. I naturalnie następna lekcja "Orzeszek" wywołuje 40. I teraz był mój wielki występ. Od pierwszej chwili do czwartej lekcji (od prawa Ohma do prawa Kirchoffa) musiałem referować. I w tym dniu dostałem mój pseudonim SigmaR (suma oporów), który do końca szkoły miałem. Nawet teraz jeszcze używam go jako adres E-mail. Ma to jeden błąd, ten sam adres używa minister Dolnej Saksonii (Niedersachsen) Sigmar Gabriel tak, że Ja jego listy dostaję, a On moje.
Rozpisałem się na dobre, wybaczcie błędy, ale już 34 lata używam polskiego sporadycznie.

Hans Raschka (Jan Raszka 4b 1958).


 Niestety Jan Raszka już nie jest wśród nas. Odszedł od nas 24 lutego 2016 - zmarł na atak serca. Zobacz TUTAJ

Komentarze obsługiwane przez CComment