• To była szkoła, to były czasy!

  • To była szkoła, to były czasy!

  • To była szkoła, to były czasy!

  • To była szkoła, to były czasy!

  • To była szkoła, to były czasy!

Energetyk-Elektronik

To była szkoła, to były czasy!

Zamawianie biuletynu

Włącz swój javascript, aby przesłać ten formularz

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
kurkiewicz_tadeusz.jpg - 1.98 KB  Nauczane przedmioty: technologia dla elektryków
Wykształcenie: wyższe
Tytuł: inżynier
Lata pracy:
Ksywka: Jogi
Inne:
Zdjęcie: Charakterystyka:
kurkiewicz_tadeusz_1.jpg - 7.68 KB 

 Profesor Tadeusz Kurkiewicz był przykładem tzw. "nauczyciela starej daty". Przejawiało się to w bardzo statecznym, schematycznym i przewidywalnym, ale jednocześnie trącącym myszką, sposobie przekazywania wiedzy, a także, a może przede wszystkim - w posiadaniu i używaniu specjalnego notesu, zwanego przez młodzież "kapownikiem". Notes ów, niczym słynny katalożek ze "Wspomnień niebieskiego mundurka", służył do zapisywania wszelkich uczniowskich ocen i był dla "Jogiego" znacznie ważniejszy od dziennika.

 Profesor był z wyglądu i usposobienia nieco misiowaty, być może też temu (oraz popularności kreskówek Hanny-Barbery) zawdzięczał swój pseudonim. Nas, uczniów, traktował pobłażliwie, jakby godząc się z tym, że jeśli nie zrobiliśmy mu jakiegoś psikusa, to na pewno zrobimy, co zresztą dokładnie odpowiadało prawdzie. Była jednak pewna bariera swawoli, po przekroczeniu której Jogi wpadał w pasję, i stawał się naprawdę groźny.

Na co dzień wszelako był pogodnym starszym panem, który wyznawał zasadę, iż normalką dla ucznia jest ocena dostateczna, w rzadkich zaś przypadkach - dobra. Dotyczyło to, ma się rozumieć, głównie chłopców, bo dziewczyny Jogi traktował ulgowo. Sztandarowym przykładem jest tu Grażyna Romańska -  koleżanka z klasy równoległej (Vb 1975) i długoletnia nauczycielka "Energetyka-Elektronika". Szczyciła się mianowicie oceną bardzo dobrą z technologii, co dla nas stanowiło zgoła nieosiągalne wyżyny.

Nie od rzeczy będzie także wspomnieć, że w ramach "doskonalenia przedmiotowego" Jogi zabierał nas na wycieczki, z których zapamiętałem wyprawę do Huty "Kościuszko" w Chorzowie. A jeśli już mowa o wycieczkach -  często stanowił "obstawę pedagogiczną" wycieczek krajoznawczych. Było tak m.in. podczas słynnej wycieczki "Szlakiem Kopernika" w 1973 r., a także naszej klasowej wycieczki w roku następnym.

autor: Krzysztof Woźniak Va 1975

 

Miejsce oraz data  pochowania śp. Tadeusza Kurkiewicza:

Lokalizacja: Bytom: Cmentarz przy ul. Piekarskiej

Odszedł od nas: 2 marca 1982

b_150_100_16777215_00_images_groby_nauczycieli_kurkiewicz_kurkiewicz_1.jpg

b_150_100_16777215_00_images_groby_nauczycieli_kurkiewicz_kurkiewicz_2.jpg

b_150_100_16777215_00_images_groby_nauczycieli_kurkiewicz_kurkiewicz_3.jpg


Więcej o nauczycielu:


Zderzenie z nową rzeczywistością szkolną, opartą już na pewnej swobodzie i poczuciu odpowiedzialności za siebie, miało swój  najmocniejszy wyraz w przedmiotach zawodowych, a których jednym z pierwszych reprezentantów był prof. Kurkiewicz. Bardzo szybko dotarło do nas jego pseudo – Jogi. Jakiś czas próbowałem zrozumieć z jakimi cechami charakteru lub zachowania wykładowcy było one związane, jednakże emocje pierwszego roku w technikum zepchnęły ten problem na dalszy plan. Były zajęcia, były nowe sytuacje i nie było czasu na tego rodzaju dywagacje. Klasa Ia Anno Domini 1970 składała się wyłącznie z chłopaków i to o bardzo zróżnicowanym typie charakterów, co przez następne pięć lat dawało o sobie znać w postaci sytuacji diametralnie różnych. Od totalnie negatywnych aż do maksymalnego zaskoku i zadziwienia. Istniała w naszej klasie grupa osób, którzy nieustannie mierzyli się siłowo z wykładowcami, próbując określać granice tego co nam wolno, na co możemy sobie pozwolić, oraz ile wytrzyma dany wykładowca. Zajęcia z Jogim upływały raczej w nastroju monotonnym, przerywanym wyskokami, które przechodziły do historii jako sytuacje humorystyczne, jak np. wkładanie kredy w kondom, lub zawieszanie zapalonej sznurówki pod jego krzesłem. Sytuacje te, mocno zapadające w pamięć, stawały się po latach pewnego rodzaju odnośnikiem w kwestii oceny jednej, czy tez drugiej ze stron zaangażowanych w „konflikt”. 

Utkwiła mi w pamięci sytuacja, która dopiero po latach sprowokowała mnie do próby zrozumienia pseudonimu Jogi. Jeden z naszych kolegów, Ernest Dybała, nie miał szczęścia do Jogiego. Jakoś nie podchodziły mu klasówki i pytania. Jednakże razu pewnego, zawołany do odpowiedzi, otrzymał pytanie: 
- W jaki sposób można prostować pogiętą blachę? 
Strzał w dziesiątkę, Dybała w sposób zawiły, acz w pewnym sensie konkretny, na pytanie odpowiedział. 
- Siadaj Dybała. Trzy minus!
Następne oceny z klasówek to były czyste dwie lufy, więc na koniec semestru (zwanego wówczas okresem) delikwent musiał odpowiadać.
- Dybała do tablicy. Narysuj przekrój konika tokarskiego.
- Więc, panie psorze, blachę prostuje się w następujący sposób:
- Dybała, ja się pytam o przekrój konika tokarskiego!
- No mówię panie psorze, blachę prostuje się w następujący sposób.
- Dybała! Konik tokarski!
- No więc blachę prostuje się następująco:
- Siadaj! Dwója.
Kolega Dybała był jeszcze dwukrotnie wzywany do odpowiedzi, ale za każdym razem, bez względu na pytanie Jogiego, opowiadał, jak to się prostuje blachę.

W ostatnim dniu wystawiania ocen semestralnych, Jogi ogłaszając wyniki, powiedział:
- Dybała, dostajesz tróję, bo co jak co, ale blachę to ty potrafisz prostować.

Faktem jest, iż zajęcia z Jogim traktowane były przez nas odrobinę lekceważąco, jednakże bardzo szybko dotarło do nas, iż pomimo tych wszystkich facecji i wybryków, wykładowca jest bezwzględny i z żelazną konsekwencją wystawia oceny, które naprawdę odzwierciedlały nasz poziom wiadomości. Yogi z telewizyjnej kreskówki był postacią zabawną, potrafiącą jednakże zachować do  sytuacji  skrajnych i konfliktowych pewnego rodzaju dystans i zrozumienie. Prof. Kurkiewicz był wykładowcą doświadczonym, uodpornionym na wybryki młokosów nafaszerowanych testosteronem i chęcią walki. I ta jego tolerancja w połączeniu z zawodową odpowiedzialnością stawia go w rzędzie najlepszych wykładowców Elektronika.

 napisał: Piotr Kaiser Va 1975

 
Jeżeli znasz więcej szczegółów dotyczących w/w nauczyciela, masz ciekawą historyjkę związaną z tą osobą, jakieś szczególne przeżycia lub sytuacje to napisz do nas!! Może masz jakieś fotografie lub inne materiały gdzie występuje w/w nauczyciel przyślij nam! Umieścimy to na tej stronie. Na pewno inni chętnie się z tym zapoznają. Przyczynisz się do uatrakcyjnienia "Naszej witryny" absolwentów Elektronika i Energetyka w Bytomiu.

Komentarze obsługiwane przez CComment