• Monika Raczyńska

  • Elżbieta Sochacka

  • Julian Szmit

  • Marian Sroczyński

  • Władysława Szymik

Energetyk-Elektronik

To była szkoła, to były czasy!

Znajdź na naszej witrynie

Gościmy

Odwiedza nas 134 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! UWAGA!

Udostępniamy archiwalną

stronę absolwentów. Jest

tam dużo ciekawego materiału.

Jest dostępna pod adresem:

TUTAJ 

Facebook

Kanikuła w pełnej krasie. Kto tylko ma możliwości, wolny czas i ochotę, rusza na wakacyjne szlaki. Od dłuższego czasu lato (aż czasem nazbyt) szczodrze darzy nas  wręcz afrykańską aurą, z której korzystają najwytrwalsi, smażąc się w promieniach sierpniowego słońca. Inni moczą ciałka nad najróżniejszymi wodnymi akwenami, nie bacząc na tłok, a jeszcze inni siedzą w głębokim cieniu i popijają napoje chłodzące z zimniutkich szklanic. Wszystkim dedykuję - wzorem roku ubiegłego - parę wakacyjnych strof dla rozweselenia i jeszcze milszego spędzenia czasu. Przyjemnej lektury!

DO PIETRA
Szaleństwo czasami milsze jest od wczasu,
Bo jak prawi słynny pan Jan z Czarnolasu:
"Jakoby też rok bez wiosny mieć ci chcieli,
Którzy chcą, ażeby młodzi nie szaleli".
Cztery wieki później tak rzecz tę ubiera
Fraszka Izydora Jana Sztaudyngera:
"Starość, a nie młodość winna się wyszumieć,
Bo trzeba mieć za co, no i trzeba umieć.
Jedni wiecznie młodzi, inni wiecznie starzy,
To kwestia charakteru, nie kalendarzy."
Jakiż z tego wniosek płynie, Pietrze miły?
Szaleć trzeba zawsze, póki chęć i siły.
 
DYTYRAMB O TRUNKU
Z wszystkich dóbr potrzebnych nam w świecie dzisiejszym
Trunek jest bezwzględnie tym najpotrzebniejszym:
Przydaje wigoru, siły i śmiałości,
Wspomaga niestrawność, grzeje zziębłe kości,
Ułatwia zbyt trudnych rzeczy zrozumienie,
Łamie złe bariery, upraszcza zbliżenie,
Wspiera serc podboje, sprzyja prokreacji.
Z nim się porozumiesz w każdej świata nacji:
Zawiąże układy, zbuduje alianse,
Załatwi kontrakcik, zapewni awanse.
Bez niego nie zdziałasz nic w żadnym biznesie,
Łykasz - i od razu żyć Ci bardziej chce się.
Jeśli pesel rzuca Ci pod nogi kłody,
Wystarczą dwa głębsze - i znów jesteś młody
Znów masz stal w bicepsach i sokole oczy,
I nawet największy wróg Ci nie podskoczy.
Pija go codziennie święty i nieświęty,
Cóż by ten świat wartał, gdyby nie procenty?
Sukces, stres, zysk, strata, radość czy frasunek,
Cokolwiek się zdarzy - nie ma to jak trunek.
Jest to wszech poczynań siła napędowa;
Któż by się przejmował, że zaboli głowa?
Że problemy z pionem, że suszy (niestety!)?
Wszystko to z nawiązką pokryją zalety.
Wniosek z tego prosty, znany już w przedszkolu:
Życie to iluzja braku alkoholu.
 
LEŚNE PORZĄDKI
Zarządził raz lew, czyli naj-
Jaśniejsza zwierząt władza,
By zniosły na polany skraj,
Co w lesie im zawadza.
Przechodząc obok czujny wilk
Pomedytował chwilę;
Nim pobiegł dalej samokilk,
Podrzucił wilczy bilet.
Przygalopował po nim koń,
Lecz wyczuł wnet kłopoty;
Zostawił w tyle wilczą woń
Wraz z nią - końskie zaloty.
Krokodyl się wyłonił z mgły,
Kły szczerząc niebezpieczne,
Uronił krokodyle łzy
I wlazł w odmęty rzeczne.
Trzymając się z daleka od
Wszelkich obieży łowczych,
Strachliwa owca gdzieś pod płot
Rzuciła pęd swój owczy.
Gdaknęła kura, grzebiąc mech,
Stropiona niesłychanie,
Bo zapomniała – co za pech!
Zostawić kurzą pamięć.
Tymczasem małpa zjawia się
Z małpiego wprost kołchozu,
I wśród chichotów, byle gdzie,
Upycha małpi rozum.
Chrząknąwszy świnia rzecze: „Mnie
Nic do łba przyjść nie może;
Nie będę dłużej męczyć się,
Po prostu się podłożę”.
A kaczka z reputacji złej
Co w lesie znaną była,
Nie bacząc, że się śmieją z niej,
Zwyczajnie się puściła.
Dwa byki, walcząc szły łeb w łeb
I żaden nie chciał zmykać;
Aż wziął na kieł, co nie był kiep
I bykiem strzelił byka.
Meloman niedźwiedź zjawił się,
Bachowską mrucząc fugę,
I schował gdzieś na samym dnie
Niedźwiedzią swą przysługę.
A kot, co sycił myszą głód,
Której dał właśnie w czapę,
Na stosie tych zwierzęcych cnót
Położył kocią łapę.
Ujrzawszy ów pokaźny stos
Lew bił się w chrapy obie;
I zżymał się, i biadał w głos:
„Cóż ja z tym wszystkim zrobię?”
Lecz szczwany lis rzekł: „Sposób mam,
Byś nad tym się nie głowił!”
I nie mieszkając cały kram
Podrzucił człowiekowi.
 
MOJE MYŚLI
Moje myśli uczesane
Niby są poukładane,
Ale w ślad za mistrzem Lecem,
Czają się by podnieść kiecę,
Zmylić straż i na brewerie
Ruszyć, niczym koń na prerię.
Moje myśli uczesane,
Od cła wolne, rozbiegane,
Na najdzikszy harc się ważą
I przedziwnie się kojarzą;
Dobre, złe, czarne, niesforne,
Przenikliwe, niepokorne,
W różne strony naraz biegą,
Zaskakują mnie samego.
Moje myśli uczesane,
Niby tak poukładane,
Mają gdzieś paradygmaty,
Bo mój grzebień jest szczerbaty.
 
ZDROWY ROZSĄDEK
Na ogół wszyscy o tym wiemy
Od Arktyki po Horn przylądek,
Że ład i rządność tam znajdziemy,
Gdzie rządzi się zdrowy rozsądek.
Lecz, miłe panie i panowie,
Choć zabrzmią dziwnie strof tych słowa,
Zdrowemu jęło rozsądkowi
Zdrowie nad Wisłą ciut szwankować.
Jako że problem to kluczowy,
Choć niby wszystkim się to zdarza,
Przeraził się rozsądek zdrowy
I pobiegł zaraz do lekarza.
Lecz go w przychodni doktor skory
Do gniewu zrugał tymi słowy:
„Tutaj się, panie, leczy chorych,
A sam pan mówisz, żeś pan zdrowy!”.
„Ja nie mam czasu na głupoty!”
Pacjenta doktor nuż sztorcować:
„Jak iść się nie chce do roboty,
To trzeba lepiej symulować!”
Zdrowy rozsądek westchnął: „Pora
Umierać chyba, dobry Boże!”
I dotąd biega po doktorach,
I ma się biedak coraz gorzej.
Gdy zastanowi się przez chwilę,
Puentę wraz każdy z nas poczuje:
Nie dziw, że u nas głupot tyle
Zdrowy rozsądek gdy choruje.
 
Zapraszam do lektury innych artykułów na tym blogu!
Krzysztof Woźniak Va 1975
Powered by Bullraider.com